wtorek, 22 grudnia 2015

Czy jestem za stara na to, aby być vlogerem?

Dwa miesiące temu spotkałam kolegę ze studiów i rozmawialiśmy, o tym co chcielibyśmy robić dodatkowo poza pracą w korpo. Mówiłam Piotrkowi, że uwielbiam moją pracę jako kontrolera finansowego, ale wiem, że mam duży niewykorzystany potencjał i przy okazji wolnego czasu chciałabym go wykorzystać. Rozmowa zeszła na różne tematy, żeby po kwadransie powrócić do omawiania opcji, co mogłabym robić. Otóż Piotrek zaproponował, abym została vlogerem/youtuberem. Od razu ten pomysł wyśmiałam, bo byłam przekonana, że to nie dla mnie.

Ale od dwóch dni wszystko zaczyna się zmieniać. Poznaję coraz wnikliwiej polskich youtuberów i zastanawiam się na serio, czy to dla mnie. Czy jest tam miejsce dla takich jak ja?

Nie mam kanału, ale czy Ty sobie to wyobrażasz? Warszamamka gadająca o pieluchach i biznesie przed kamerką?

Czy jestem za stara na zostanie vlogerem/youtuberem?
Bo pierwsze co mnie dziś hamuje przed pozytywną odpowiedzią to wiek. Na yt siedzą głównie młodzi widzowie, których nie interesują moje mamusine rozterki. Lubię ciuchy i kosmetyki, ale wiem, że o tym lepiej opowiedzą właśnie te młodsze dziewczyny, które już wiodą prym w tutorialach i kosmetycznych testach, czy najnowszych modowych trendach. Czy ludzie w moim wieku i z moimi problemami zaglądają na yt? 
Postanowiłam spytać Google'a, ale nic na ten temat nie wie ;)


W zamian Google podpowiedział mi, czym tak na prawdę powinnam się przejmować (tak, to już nie czasy na balet czy nową miłość :P )

Czy jest już miejsce w polskiej vlogosferze na mamuśki gadające o swoich przygodach z dziećmi? 

Czy ludzie z pogranicza biznesu i lifestyle'u mają czas na oglądanie filmików o życiu innych podobnych do nich ludzi?

Jakoś nie jestem przekonana, bo sama zawsze uważałam, że nie mam na to czasu. Ale od dwóch dni złapałam wirusa oglądania youtuberek od kwestii beauty i pokochałam ten sposób komunikacji. Jest szybki, prosy i wydaje mi się, że bliższy niż język pisany jakim są blogi. Można łatwo polubić osobę, która mówi bezpośrednio do nas.

Przeraża mnie montaż filmów, czy efekty dodatkowe jak napisy, czy sklecenie designerskiego intro. Więc szacun dla tych, którzy dziś potrafią to robić i mają tysiące subskrypcji. Super, że nowoczesne technologie to nie tylko język HTML i tajemnice informatyków, ale także świat artystów filmowych, bo jak inaczej powiedzieć o ekipach filmowych, w których są zawodowi oświetleniowcy, dźwiękowcy, czy nawet scenarzyści oraz cudowne scenografie np. GF Darwin.

Montażu można się nauczyć. Ale kwestia czy jest już w Polsce grupa docelowa na parentingowe filmy dalej zostaje nierozwiązana. Sprawdziłam, że w Stanach są takie autorki specjalizujące się w kwestiach dzieciowych, ale nie mają zawrotnych ilości subskrypcji, czyli nawet za oceanem jest to niszowa publika.

Najważniejsza jest pewnie kwestia charyzmy i uroku osobistego, ale to może osądzić jedynie publika po obejrzeniu jakiejś próbki, a nie sam niedoszły vloger.

Dla mnie pozostaje to kwestia do przemyślenia, czy bawić się w kanał na yt, czy może po prostu nie dodawać tutaj filmików. Bardzo mi się podoba opcja robienia krótkich reportaży filmowych z wydarzeń zamiast beznadziejnych pisanych relacji. Często zaczynam pisać posta i opis zajmuje mi tyle czasu i energii, że nie mam siły napisać moich wrażeń. Później mąż mnie opiernicza, że nie dodałam nic od siebie. Jest to prawda. Ale na prawdę często zapominam, co chciałam wyrazić, kiedy skupiam się na opisie wydarzenia. Sądzę, że w takich momentach filmik jest świetny, bo pokażę Wam miejsce i wydarzenie, a sama na szybko opowiem o wrażeniach - może nie zapomnę w taki sposób, co chciałam wyrazić i dodać od siebie;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...