piątek, 27 listopada 2015

Quality time - czy istnieje w sferze domowej?

Jak każda mama strasznie przeżywałam podejmowanie decyzji, kiedy wrócić z urlopu macierzyńskiego do pracy i dziecko posłać do żłobka. Teraz jak Mała już od roku uczęszcza do żłobka to i tak pojawiają się myśli: czy ja dobrze zrobiłam? Czy córka dobrze się rozwija w żłobku? czy może ze mną w domu byłoby jej lepiej? 



No i wreszcie mam dowody, że nie jest źle. Córeczka ma niespełna dwa lata i jest fajnym wieku, że uczy się pierwszych wyrazów i zaczyna łączyć różne fakty w większą całość. Oczywiście było mi czasami smutno, jak pomyślałam, że to nie ja, ani mąż nauczymy ją pewnych czynności np. jeść łyżką albo wyrazów np. kot. Sądziłam, że skoro dziecko spędza w żłobku cały dzień przynajmniej 8 godzin dziennie to siłą rzeczy tam nauczy się wszystkiego. Okazuje się, że nie jest tak w 100%. Mała uczy się tam głównie od innych dzieci poprzez naśladowanie. Inne maluchy dodają jej pewności siebie, bo wtedy nie zastanawia się, o co chodzi z tym nocnikiem, tylko na nim siada i czeka, co się wydarzy. Ale to tylko część rzeczy, których nasza córka ostatnio się nauczyła. Większość wydaje mi się, że nauczyła się przy nas i od nas rodziców. Te odkrycie to był dla mnie pozytywny szok! 

Spędziliśmy z naszą córką w listopadzie cały tydzień i okazało się, że większość wyrazów, które lubi powtarzać i zwierząt, które rozpoznaje nasza córka to te, które my jako rodzice jej pokazujemy. Zatem nie należy umniejszać roli rodziców w rozwoju dziecka nawet jeśli poświęcamy czas jedynie rano przed pracą i wieczorem po pracy. Jest to procentowo mały udział w dobie, bo pewnie 4 godziny z 12, które maluch jest potencjalnie aktywny. I tutaj pojawia się pojęcie z dziedziny zarządzania - quality time, czyli czas wykorzystany jakościowo, mądrze, niezmarnowany. Wspólne chwile budzą w nas rodzicach zapasy energii i dużo dajemy z siebie po pracy naszej córce. Wtedy razem wymyślamy zabawy, czytamy książki lub włączamy córkę w codzienne czynności. Okazuje się, że dla Niej jesteśmy tak ważni, że nie jest istotne, że w ciągu dnia nie ma nas przy Niej. Ona czerpie ze wspólnych chwil pełnymi garściami. To przy nas nauczyła się wielu rzeczy i wyrazów.

Teraz już trochę spokojniej podchodzę do kwestii zostawiania dziecka pod opieką innych. Jak tylko pojawi się głupia myśl, to siebie uspakajam, że mam wpływ na to: jak wygląda nasz czas popołudniu, czy w weekend i wtedy jestem autorytetem mojego dziecka. Zatem lepiej skupić siły na tych kilku popołudniowych godzinach dziennie niż zamartwiać się w łóżku przed zaśnięciem albo w drodze do pracy. Dobrze spędzony czas to ten pełen uwagi, zrozumienia i cierpliwości w stosunku do naszej pociechy. Nie trzeba kupować nowych zabawek czy ciągle czytać książki, ale sprawić, aby dziecko czuło, że jesteśmy z nim razem. Możemy razem usiąść do stołu i zjeść kolację albo razem siedzieć na dywanie wśród zabawek dziecka i rozmawiać o tym, jak minął nam dzień.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...