niedziela, 1 marca 2015

Podsumowanie & #insta luty 2015

2015 jest cudownym rokiem pod względem obserwowania postępów, jakich dokonuje nasza córeczka. W styczniu powiedziała pierwszy raz "mama" i "tata". A luty był przełomowym miesiącem w motoryce, bo Mała zaczęła samodzielnie chodzić :) Dumni są rodzice z tak wielkich postępów swojej pociechy!

Krakowskie Przedmieście w pewien lutowy poranek


Dla mnie luty był dobrym miesiącem pomimo tego, że znowu chorujemy całą rodziną. Pomiędzy przeziębieniami udało nam się znaleźć siły i czas na kilka miłych wyjść. Przede wszystkim miłym dniem były dla naszej trójki Walentynki. Byliśmy na dobrym obiedzie, interesującej wystawie w Zachęcie i na mroźnym, ale słonecznym spacerze po centrum Warszawy.


Jestem także bardzo zadowolona z coraz lepszego zarządzania czasem. Wreszcie realizuję swoje założenia, co do wykorzystania czasu na przyjemności i powinności. W kwestii powinności chciałam wziąć udział w zdrowotnym wyzwaniu polegającym na przynajmniej 21-dniowym trzymaniu się postanowień dotyczących życia fit. Moje postanowienia miały dotyczyć codziennego przygotowywania posiłków w domu, abym jadła rzeczy niesmażone, bez niepotrzebnych tłuszczów zawartych w sosach itd. Wyzwania oficjalnie nie podjęłam, ale nieoficjalnie udało mi się prawie codziennie przychodzić do pracy z pudełeczkiem z własnym posiłkiem. W porównaniu do stycznia, kiedy to tylko kilka razy miałam coś domowej roboty, to w lutym byłam mistrzynią świata w organizacji obiadów na wynos.

Odnośnie przyjemności to wreszcie obejrzeliśmy pierwszy sezon "House of cards". Jestem zafascynowana serialem i budowaniem postaci, zwłaszcza Claire Underwood. Ale jeszcze więcej radości sprawiła mi w minionym miesiącu lektura. Niestety "Bóg nigdy nie mruga" nie przypadła mi do gustu i jestem gdzieś w połowie książki od 3 tygodni. Ale udało mi się przeczytać "Ziarno prawdy" Zygmunta Miłoszewskiego. I to jest mój hit minionego miesiąca! Nie mogę się doczekać, aż przeczytam pozostałe części trylogii o prokuratorze Szackim. Bo niestety nie zaczęłam od "Uwikłania", które jest pierwszą częścią, lecz od kolejnej części. Chciałam przeczytać książkę przed obejrzeniem filmu, który jest od miesiąca w kinach i który liczyłam, że zobaczę. Ostatecznie filmu nie widziałam, ale książkę gorąco polecam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...