sobota, 7 lutego 2015

Mama wraca do pracy

Już trzy miesiące temu wróciłam do pracy. Trudno w to uwierzyć, tak szybko mi ten czas minął. Jak rozmawiam ze znajomymi, o tym, że już jestem po urlopie macierzyńskim to najczęściej pierwsze pytanie dotyczy pracodawcy! Niestety większość wpierw zastanawia się, jak znosi młodą matkę szefostwo, a nie to jak ta kobieta radzi sobie z rozłąką z dzieckiem, a także z powrotem do obowiązków służbowych. Jeden kolega powiedział, że dlatego pyta "jak moi szefowie reagują na moją nową sytuację", bo wszystkie jego znajome, które chcą zajść w ciążę boją się, że zaszkodzi im to w rozwoju zawodowym, że nie będą miały pracy po urlopie macierzyńskim.
W swoim dziale miałam dwie koleżanki, które zostały mamami przede mną i stąd czułam mniej obaw. Szczęśliwie mogłam wrócić do swojej firmy, a nawet udało mi się zmienić trochę zakres obowiązków i przez to znowu uczę się czegoś nowego. Zatem powiem teraz o swojej perspektywie, a nie moich szefów.



Jak ja się czuję po powrocie do pracy? Nie jest łatwo, ale nie żałuję podjętej decyzji. Jestem zadowolona, że mam ustalony plan dnia - swój i rodzinny, bo teraz jako rodzina musimy działać jak dobrze naoliwiona maszyna.Ten tydzień w pracy był dla mnie krytycznym punktem. (Tak sobie powtarzam: teraz to już będzie tylko lepiej ;) Było dużo stresu i napięć personalnych. Ale szczęśliwie nie doszło do żadnych awantur, czy wielkich wtop. Pewnie za kilka tygodni nie będę wiele z tego okresu pamiętała ;) no oprócz tego, że teraz wypracowuję sobie nowy system działania oraz nowe narzędzia ułatwiające wykonywanie moich zadań. Mamy mają bardzo dużo na głowie. Ciągle dbają o potrzeby swoich pociech, więc ich głowa jest mocno obciążona. Muszą o wielu rzeczach pamiętać i myśleć zawczasu. Zatem w pracy zaczynam doceniać wszelkie rodzaju pomoce, które przypominają o zadaniach, spotkaniach, a także systematyzują, organizują, ułatwiają wykonywanie obowiązków służbowych. 

Czy dziecko mniej mnie kocha, bo spędzamy ze sobą mniej czasu? Nie. Wydaje mi się, że nasza więź nie straciła na mocy. Brakuje mi na pewno pewnych aktywności np. spacerów w południe czy wspólnego chodzenia na zajęcia muzyczne. Moja córeczka chodzi do żłobka, z którego odbieram ją uśmiechniętą. Zatem popołudniu obie witamy się szczęśliwe - jedna po dniu spełnienia w pracy, a druga po dniu pełnym dziecięcych przygód w żłobku.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...