sobota, 3 stycznia 2015

Dlaczego jestem Straszną Polską Matką?

Od początku roku 2015 w mediach rozbrzmiewa afera zwana przez niektórych #kupagate dotycząca tematu wywołanego przez Agnieszkę Kublik na łamach Wyborczej - czy wypada przewijać dzieci w miejscach publicznych, szczególnie w restauracjach? 
Zamierzam dorzucić swój kamyczek do tego ogródka, czyli dodać swoje zdanie - a jakże!

Jestem Straszną Polską Matką. Nie lubię siebie obnażać i takie samo podejście mam do własnego dziecka. Niestety dzieci obowiązują trochę inne zasady niż dorosłych. Dorosły, jak ma potrzebę fizjologiczną, to jest tego świadomy i sam podejmuje decyzję pójścia do toalety. Niemowlęta niestety tak nie mają. Jak im się coś zdarzy, to czasem łaskawie dadzą znać rodzicom, że czas zmienić pieluszkę. Osobą, która najczęściej rozpoznaje ten komunikat jest matka i to ona od razu reaguje. Będąc w domu nie ma różnicy, gdzie dokona się zmiana pieluchy - na przewijaku, na dywanie czy innej płaskiej i wygodnej powierzchni. W terenie sprawa zaczyna być już skomplikowana. I tu już dochodzimy do sedna większości sytuacji, w których normalne polskie matki stają się Strasznymi Polskimi Matkami - większość miejsc publicznych nie jest przystosowana dla niemowląt:
  • Nie ma miejsca na wózki - korytarze są za wąskie, w holach nie ma miejsca na zostawienie dziecięcego pojazdu, a na zewnątrz ludzie boją zostawić rower bez łańcucha, a co dopiero wózek. (ten punkt tu piszę nawiązując to poprzedniej medialnej burzy dot. tekstu prof. Mikołejko)
  • Nie ma przewijaków - nie wymagam pokoików dla matek z dzieckiem, ale przewijak to podstawa. Często przewijaki są nieprawidłowo przyczepione do ścian, aż strach położyć malucha; znajdują się w złym miejscu, że nie można otworzyć drzwi; albo są za daleko od zlewu i śmietnika. W Arkadii w Sfinxie przewijak jest popsuty przez kilka miesięcy i jego odłamana część leży na ziemi - takie jest podejście do potrzeb niemowląt w Polsce.
  • W toaletach jest brudno - higiena niektórych miejsc przeraża. Nawet jak matka osiągnęłaby ekwilibrystyczne mistrzostwo poprzez wykorzystanie miejsca przy zlewie w damskiej toalecie jako przewijak to okazuje się, że blat jest tak brudny, mokry, że nikt nie położy tam torebki, a co dopiero swoje dziecko.
  • Są kolejki - niektóre matki mogą kojarzyć nienawistne spojrzenia, kiedy staje się do kolejki do damskiej toalety z dzieckiem na ręku i wszyscy nagle obrzucają ten tandem nienawistnymi spojrzeniami w stylu "będą tam siedzieć godzinę,a to przecież toaleta damska, a nie klubik dziecięcy". Otóż moi drodzy - matki podobnie jak normalni ludzie załatwiają jak najszybciej potrzeby fizjologiczne dzieci i uciekają z toalet, bo także cenią sobie świeże powietrze i światło dzienne.
Czytałam odezwę dr Elżbiety Korolczuk, ale jako zwyczajna Straszna Polska Matka także chciałam dać znać, co myślę o #kupagate. Swoją notkę nie dedykuję redaktor Kublik, ale przede wszystkim restauratorom. Proszę zakładając knajpę pomyślcie o przystosowaniu jej do potrzeb małych ludzi oraz ich mam. Nikt nie chce przewijać dziecka przy talerzu swoim, czy sąsiada ze stolika obok. Zainwestujcie w dobrą atmosferę i komfort tych mniej wyrozumiałych w stosunku do miejskiego survivalu rodzicielskiego.
A po restauratorach niech przykład biorą: PKP, urzędy, miejskie toalety itd. Amen!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...