środa, 5 listopada 2014

Gordonki

Już jak byłam w ciąży przejrzałam w internecie wszelkiego rodzaju klubiki dla dzieci i ich ofertę zajęć dodatkowych dla maluszków. Interesowały mnie zajęcia, na które będę mogła uczęszczać z niemowlakiem. Niestety oferta była bardzo skromna. Znalazłam bowiem tylko warsztaty sensoryczne oraz zajęcia muzyczne. Jako osoba, która ma potrzebę wyjścia do ludzi, było mi smutno, że mogę z dzieckiem chodzić na basen, do kina i na rytmikę. To wydawało mi się za mało. Ale jak we wrześniu i październiku chodziłam regularnie na tych kilka zajęć to wypełniło mi to czas idealnie, aby móc jeszcze czasem załatwić jakieś formalności, czy mieć czas na własne (niezwiązane z dzieckiem) przyjemności. 

W mojej okolicy zajęcia muzyczne dla maluszków to zajęcia gordonowskie-umuzykalniające. My uczęszczałyśmy do pani Małgorzaty Krynickiej w Klubie Mam na Ursynowie. Jeszcze wiem, że w piątki o 17 są zajęcia w klubie Puella.


Zajęcia metodą E.E.Gordona różni od zwyczajnej lekcji muzyki połączenie muzyki i rytmu z zabawą i ruchem. Ze względu na wiek maluszków to mamy przede wszystkim śpiewają i ruszają się w takt muzyki, ale dzieci też mają dużą radość z tych zajęć. Śpiewanie i ruszanie trwa 30 minut, w czasie których jest kilka piosenek. Na początku jest piosenka na powitanie - wtedy wszyscy śpiewająco witają się z każdym dzieckiem po imieniu. Potem są piosenki śpiewane w różnej skali oraz posiadające zróżnicowany rytm. W czasie ich wykonywania mamy wybijają rytm uderzeniami rąk o kolana, czy podłogę. Także często zdarza się tańczenie w kółku. Pani Małgorzata uatrakcyjnia zajęcia poprzez używanie piórek, kolorowych chustek. Wtedy dziecko ma dodatkowe bodźce czuciowe, kiedy kolorowe piórka muskają mu twarz, czy przed oczami widzi poruszające się chustki. Na koniec jest relaks przy kołysance.

Na pierwszych zajęciach moja córka była tak zszokowana, że siedziała tylko na moich kolanach i miała bardzo sceptyczną minę. Na szczęście na kolejnych spotkaniach rozkręcała się coraz bardziej - podchodziła do pani Małgorzaty, czy innych dzieci, miała zainteresowaną, a nawet uśmiechniętą minę oraz zaczęła w czasie zajęć pokrzykiwać (co jest oznaką totalnego rozluźnienia i pełnego udziału - ze strony mojego dziecka).

Polecam udział w zajęciach. Jest to rzecz pozytywna dla dziecka, jak i dla mamy. Dla mnie było w tym też coś terapeutycznego. Nie umiem śpiewać, ale dla dziecka wszystko ;) W czasie zajęć co chwilę gubiłam rytm, śpiewałam inną melodię, ale co tam. To była moja improwizacja. Bo na tych zajęciach można fałszować i improwizować, byle tylko dobrze się bawić i cieszyć muzyką :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...