piątek, 18 lipca 2014

10 rzeczy, które lubię i 10, których nie znoszę

Dzisiejszy wpis będzie należał do trudnych dla mnie. Czyli już mam wymyślony jeden podpunkt do tej drugiej listy ;) Bowiem zadanie na dziś to wymienienie po 10 rzeczy, które lubię i nie znoszę.

Na początek 10 rzeczy, których nie znoszę:
- diety, w której trzeba ograniczać lub (jeszcze gorzej) eliminować jedzenie - w czasie ciąży ze względu na cukrzycę ciążową, a potem przez karmienie piersią musiałam stosować określone zasady żywienia - jak dla mnie koszmar
- momentu jak zaczynają się reklamy w tv i one są tak głośne, że aż nerwowo sięgam po pilota, aby ściszyć telewizor
- wymyślania czegoś na prędce, kiedy ma być kreatywnie i fajnie, a mi towarzyszy myśl "robię to na siłę, więc na pewno wyjdzie średnio"
- budzenia w nocy z zimna albo z pragnienia
- kiedy nie mam czasu
- odcisków, gdy mam na nogach piękne buty
- nudy, czyli złego wykorzystywania wolnego czasu (nie mylić z "nicnierobieniem")
- jak nie mogę skończyć całej krzyżówki, bo nie znam dziwnych haseł, wyrazów, których nie używa się w potocznym języku, a jedynie w tych głupich krzyżówkach
- myśleć o polityce, bo wtedy wątpię w ludzi
- jak ktoś zdradzi mi zakończenie filmu albo to co będzie w kolejnych odcinkach "Gry o tron"

Pierwsze krokusy na moim osiedlu
10 rzeczy, które lubię:
- uniesienie, jakie towarzyszy, gdy obejrzę dobry film czy sztukę
- sport - grę w siatkówkę, bieganie, pływanie, a zimą jazdę na łyżwach
- taniec - kocie ruchy w klubie czy salsę na zajęciach
- żelki wszelkiego rodzaju; mogłabym zostać zawodowym testerem żelków
- wiosnę - zauważyłam, że lato tak mnie nie cieszy, jak wiosenne wydłużanie się dnia, poranne ćwierkanie ptaków, pojawianie się pierwszych kwiatów i zielonych liści na drzewach
- wyspać się - czynność, której od narodzin maleństwa nie zaznałam zbyt często
- stan, kiedy nie muszę się nigdzie spieszyć - och chyba tego nie trzeba nikomu tłumaczyć
- wyżycie kreatywne bądź manualne np. malowanie ścian, układanie oryginalnych życzeń świątecznych
- rozmowy z moim mężem - czasami czuję te szybsze bicie serca, motyle w brzuchu, tę wieź, która nas połączyła i sprawiła, że chcemy być razem do końca życia
- uśmiech naszego dziecka - jak rano słyszę rozkopywanie pościeli i uderzanie nóżkami o szczebelki łóżeczka jestem nieszczęśliwa, że to już (dziś o 5.30) zaczynamy nowy dzień, ale jak podchodzę bliżej i widzę tą ukochaną twarz, która się do mnie uśmiecha, to od razu zapominam o narzekaniu i z radością schylam się do łóżeczka i buziakiem w policzek rozpoczynam nasz wspólny dzień
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...